Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot...

Wspaniały film o społeczeństwie i państwowości. Anarchistycznym komiksie, przez braci Wachowskich poddany innemu rozłożeniu akcentów. I tak mamy większy nacisk położony na pojęcia takie jak wolność jednostki, sprawiedliwość, a mniejsze na anarchistyczną walkę. Fani komiksu twierdzą, że jest to wypaczenie anarchistycznej natury źródłowego materiału, ale moim zdaniem jest to po prostu wydobyciem z komiksu tego co jest faktycznie wartościowe w przeciwieństwie do dziecinności i bezsensu anarchizmu jako prądu myślowego.

Mamy więc najpierw Guya Fawkesa, który organizuje nieudany zamach na brytyjski parlament w imię wolności. To prabohater historii, jaką opowiadają bracia Wachowscy. Kilka wieków później, wciąż w Anglii żyje inny człowiek, noszący maskę Fawkesa, kierujący się tymi samymi ideami, człowiek znacznie bardziej współczesny.

Główne skrzypce gra w filmie także bohaterka Evey Hammond, pracownica brytyjskiej telewizji, córka opozycjonistów, osierocona w młodości. Jest słaba, lękliwa, nie wierzy w siebie. Nie przepada za bardzo za faszystowskim rządem Angli, o którym za chwilę. Nie jest mu jednak też zbyt przeciwna, jej sprzeciw wobec reżimu ogranicza się do wyłączenia propagandowego programu w telewizji gdy zaczyna przekraczać próg normalności.

Trzecim ważnym bohaterem jest inspektor. No właśnie, władza w Londynie wygląda tak. Po jakiejś wojnie, w wynikuktórej USA z supermocarstwa stało się niemal kolonią trędowatych oraz kilku zamachach terrorystycznych, władzę w Anglii przejmuje partia Norsefire. Ta faszystowska, katolicka organizacja dokonuje szybkiej przebudowy państwa pod hasłem zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom. Wprowadza godzinę policyjną, podsłuchy, nacjonalizuje telewizje itd. itp. Wśród ważnych członków partii będących przy władzy znajdziemy oprócz okrutnego i bezwzględnego szefa służb specjalnych, wspomnianego inspektora. Jest pragmatykiem, bez ambicji, Norsefire bardziej popiera dlatego, że w niej może coś zrobić i mieć jakiś wpływ na rzeczywistość niż z jakiś większych faszystowskich pobudek. Brak ambicji sprawia, że kanclerz ma do niego zaufanie.

W wyniku deus ex machina, pierwsze dwie główne postacie spotykają się i zawiązuje się pomiędzy nimi więź, która nie jest żadnym romantycznym uczuciem miłosnym, ale dziwną i trudną przyjaźnia. W jej wyniku w okrutny wręcz sposób Evey zostanie uwolniona od strachu, który w sobie nosi, a V. jeszcze raz przywiąże się do konkretnego człowieka i odzyska wiarę w miłość, chociaż nie w tym sensie w jakim widziałby to Adam Mickiewicz.

Film opowiada o walce o wolność, wspaniała jest scena w której po kolei inspektor zgaduje dalszy przebieg wydarzeń i w miare jak mówi, są one prezentowane jakby z przyszłości. Pokazana jest droga do wolności zarówno społeczeństwa jak i jednostek. I nie tylko chodzi tu o wyzwolenie Evey ze strachu i nieporadności, które to czyniły z niej niewolnika systemu i władzy. To także uwolnienie inspektora, który w miarę śledztwa odkrywa różne fakty, które wyprowadzają go z partyjnej propagandy w świat prawdziwych wydarzeń.

Jest to wreszcie film o władzy, o tym jak działa, jak manipuluje, jak walczy wewnątrz siebie i jak buduje swoją siłę. O tym skąd się bierze potrzeba silnej władzy i o tym jak walczyć z tą potrzebą poprzez pokonanie własnych lęków i przezwyciężenie niemocy.

Film wart obejrzenia, chociaż po kilku razach może wydawać się banalny - warto wtedy przypomnieć sobie wrażenia po pierwszym obejrzeniu i wyzbyć się zarzutów o efekciarstwo i antybushowską propagandę. To nie jest film służący konkretnym politycznym celom, chociaż na początku oglądania można tak pomyśleć, kto obejrzał ten film dłużej niż pierwsze dziesięć minut, doskonale zrozumie, że jest bardziej ponadczasowy.